Chybiona subwersja

Przeczytałem u Herty Müller akapit o przekraczaniu krytyki opartej na subwersji, kiedy to krytyka przestaje dotyczyć systemu generalnie i jest skierowana przeciwko konkretnej jednostce czy cesze danej jednostki. Mimo, że autorka odnosi się do sytuacji w państwie totalitarnym, fragment ten jest na tyle uniwersalny by pasować również i do naszego kapitalistycznego raju.

Podziw dla ciętego, nie uznającego niemal żadnych granic humoru w dyktaturze pociąga za sobą często bagatelizowanie jego potknięć. Gdy humor rodzi się z beznadziei, czerpie swego ducha z rozpaczy, ulegają zatarciu granice między zabawą a poniżeniem. Humor potrzebuje puent, a one iskrzą tylko wtedy, kiedy są bezlitosne. Iskrzą werbalnie. Znałam ludzi, którzy w każdej sytuacji sypali dowcipami jak z rękawa, mieli cięty język, opanowane wszelkie wersje i kombinacje, trenowali swój dowcip, byli profesjonalistami w dowcipkowaniu. Ale ich nie uznające granic dowcipy osuwały się często w obskurny rasizm. Pogardę dla człowieka zmieniali w formę rozrywki. Często obserwowałam na przykładzie kolegów w fabryce, którzy godzinami potrafili opowiadać kawał po kawale, że tego typu ćwiczeniom pamięci towarzyszy nie tylko werbalne iskrzenie, lecz również spojrzenie z góry na wszystkich i wszystko, co ich otaczało. Arogancja, z konieczności ukryta w puentach, stała się bezmyślnym przyzwyczajeniem. Kawalarze cierpieli na chorobę zawodową, byli zdeformowani, chybiali celu, nie zauważając tego. Z dowcipami subwersywnymi, skierowanymi przeciwko zbrodniczej władzy państwa państwa, szły w parze te rasistowskie. Można by sporządzić statystykę, na ile subwersywnych dowcipów przypada jeden rasistowski u wszystkich biegłych dowcipnisiów, których znałam w fabryce.

Kierowanie subwersji przeciwko jednostce to czysta perwersja. Podnoszenie własnej wartości, czy nawet próba przywrócenia jej do stanu równowagi poprzez subwersję to dowód na brak smaku i utratę, choćby chwilową, minimum moralnego. Rozrywka poprzez subwersję, której celem jest wykluczenie jednostki, i która jest skierowana przeciwko jednostce, kosztem tej jednostki, odkrywa poważne braki w empatii. Agresja subwersywna jest niewybaczalna.

Cytat pochodzi z książki Herty Müller Król kłania się i zabija (Der König verneigt sich und tötet) w przekładzie Katarzyny Leszczyńskiej.

Czekamy, czekamy Czekamy,

Czekamy, czekamy
Czekamy, czekamy
Czekamy na sygnał
Z centrali!

Valid XHTML 1.0 Strict