No littering

Trzy obrazki z kraju jako przykład, że całąpolskę można poznać w tydzień. Całą - nawet, gdy się o niej prawie już zapomniało z racji dłuższego przebywania w odległej strefie czasowej UTC+8.

[w kolejce do kasy w żółto-czarno-pieskowym dyskoncie] Dwanaście trzydzieści siedem; słucham?, słabo słyszę; to jak nie słyszy to po co przychodzi i tylko kolejkę blokuje, (...) co mi pani tu takie dziady daje, i kolejkę blokuje, (...), co pani myśli, że sobie pani przyjdzie i rzuci takimi dziadami po jeden grosz a ja będę to liczyć. [zaczyna liczyć]

Zapach absurdu czuć wyraźnie, gdy płacisz irracjonalnie dużo za bilet na podróż pociągiem, w którym:

  • ktoś umyślnie zajął miejsce, na które masz wykupioną miejscówkę,
  • nie ma miejscówek i nie ma miejsc wolnych (chociaż to jest prawie tożsame z punktem powyżej),
  • ...lub z własnej woli wybierasz korytarz, żeby nie umrzeć od sauny i/lub palących siedzeń z plastiku.

Tym razem udało mi się uniknąć stopienia się w jedno z plastikowym siedzeniem, uniknąć za pewną cenę. Wpadający z dużym rozpędem wygolony amator siłowni w dresach, z twarzą jak piłka, nerwowo zapalający papierosa, prawie przypalający ciebie lub sąsiada tym papierosem (w końcu amator nie ma czasu, jest bardzo zajęty grzebaniem przy komórce i paleniem, a tak) to przecież wspaniałe preludium do pokazu prawdziwej polskości. Właściwy pokaz zaczyna się, gdy uzbiera się grupa amatorów z prawdziwie sarmackimi, dobrze ostrzyżonych, głowami-piłkami. A to jeden zacznie pluć w przejściu, dla zasady, by podkreślić swoje elokwentne kurwawypowiedzi. Drugi, wypaliwszy idealnie po znakiem zakazu palenia wszystkie swoje papierosy, rzuca w kąt korytarza a to pustą paczką po papierosach, a to przed chwilą zużytą chusteczką (widocznie rygorystycznie stosuje się do instrukcji obsługi i szczególnie dba o higienę). Trzeci włącza grupę dwóch w wymiotny pokaz umiejętności damsko-męskich, ą-ę-proszę-przepraszam, z wniebowzięta konduktorką. Na koniec wszyscy oni powinni zatańczyć w kółeczku, głośno śpiewając coś znanego z Konopnickiej. Potem zaś coś o Żydach i innych, obowiązkowo.

No, co powiesz, no, (...), wczoraj cały dzień, dziesięć metrów zrobiliśmy, na przyczepy już załadowane, dzisiaj, no w niedzielę, zawiozłem i sprzedałem całe to drewno, (...), kupię trzydzieści metrów, zrobię czterdzieści, gratis musi być, (...), ta konduktorka widziała moją legitymację kolejową, ja tam mam wpisane emeryt, a ona do mnie, że na emeryta nie wyglądam, a ja jej, że zarost jest, no, mama mi załatwiła legitymację, bo teraz już nie dają, przecież nie będę płacił jak jakiś.

bareizmy... powinny straszyć,

bareizmy... powinny straszyć, a jednak bawią... grunt to dystans (nie mylić z dyskontem)

Valid XHTML 1.0 Strict