Głos pisany stamtąd

Trzy głosy z mitycznej Drugiej Rzeczypospolitej, na którą powołują się, i do której chcieliby wrócić niektórzy dzisiejsi politycy.

Wojna na wschodzie jest jednym z pierwszych rozdziałów Wyprawy w Dwudziestolecie Czesława Miłosza, autor cytuje Żeromskiego, fragment tutaj:

(...) Zachodzi pytanie, jakim to się mogło stać sposobem, że jak niegdyś carscy komisarze, znaleźli drogę do naszych miast i wsi, do naszych kościołów, domów i skarbów sztuki? Trzeba to wyznać otwarcie i bez osłony, że lenistwo ducha Polski, cudem z martwych wskrzeszonej, ściągnęło na tego ducha batog bolszewicki. Polska żyła w lenistwie ducha, oplatana przez wszelkie gałgaństwo, paskarstwo, łapownictwo, dorobkiewiczostwo, kosztem ogółu, przez jałowy biurokratyzm, dążenie do kariery i nieodpowiedzialnej władzy. Wszystka wzniosłość, poczęta w duchu za dnia niewoli, zamarła w tym pierwszym dniu wolności. Walka o władzę, istniejąca niewątpliwie wszędzie na świecie jako wyraz sił potęg społecznych, partii, obozów i stronnictw, w Polsce przybrała kształty monstrualne. Nie ludzie zdolni, zasłużeni, wykształceni, mądrzy, których mamy dużo w kraju, docierali do steru władzy, lecz mężowie partii i obozów, najzdolniejsi czy najsprytniejsi w partii czy obozie. Jako po spuszczeniu wód stawu, ujrzeliśmy olbrzymie rojowisko gadów i płazów. Gdy to dostrzec mógł każdy na widowni publicznej, w głębiach pozostało to samo, co było za dni niewoli. W samym Królestwie żyje olbrzymia armia ludzi bezrolnych i bezdomnych. (...)

(Cyt. za: Stefan Żeromski, Na probostwie w Wyszkowie, w: Wojna bolszewicka rok 1920, Warszawa 1990)

Rozdział Administracja i fragment tekstu Józefa Mackiewicza:

(...) A później przypominam sobie refleksje gdzieś na Kresach zasłyszane:

Czy życie ugrzęzło u nas w martwym morzu? Dlaczego połowę jego treści zajmuje tylko przeszłość? Może dlatego, że nic się nie robi, że miarą wartości jest ciągłe grzebanie w popiele w poszukiwaniu zasług, krzyżów, odznak, uznania za dawno przebrzmiałe, popełnione lub sfałszowane czyny, nie znajdujące zastosowania ani przy budowie dróg, ani motoryzacji, ani fabrykacji, ani żadnego postępu.

Jak dawno już popularny w Anglii komediopisarz Somerset Maugham napisał swą słynną komedię Mam prawo odejść! A u nas się wciąż jeszcze wałkuje, przerabia, przelicytowuje jeden drugiego, kto większe zasługi położył dla Polski siedemnaście i więcej lat temu? Bo bez tego nie ma posady, nie ma stanowiska, nie ma kariery, nie ma handlu, przemysłu, nie ma melioracji na Polesiu... Kto zaś nie na polskiej był wojnie, tylko tej Wielkiej, i wielkiej naprawdę, gdzie ginęły nie jednostki, nie setki, a miliony, zmieszane w błocie żelaza - temu nawet dobra pamięć o własnej przeszłości nie może dopomóc do wybicia się i majątku. I ten w ogólnym zastoju już tylko śpi i śni. Na piecu leży kożuchem przykryty albo w noc ciemną, jak ta właśnie, jedzie i rozpamiętuje platonicznie. Bo o dniu dzisiejszym na Polesiu gadać nie warto.

(Józef Mackiewicz, Bunt rojstów, druk "Słowa", Wilno 1938)

W rozdziale zatytułowanym Sanacja Miłosz przywołuje artykuł Kazimierza Studentowicza, fragment tutaj:

Najgorzej jednak przedstawia się odcinek polityki gospodarczej i dziwnym jest, o ile chętniej Polacy są gotowi za swój kraj umierać, niż dla niego żyć i pracować. Dopiero wobec bliskości wojny znikają wszelkie wątpliwości co do możności i olbrzymiej wagi gospodarczego przygotowania się do niej na odpowiedni czas naprzód, jeszcze w czasie pokoju. Dopiero w obliczu ofiary życia ocenia się znikomość takiej lub innej ofiary ze swej stopy życiowej lub też wysiłku pracy, i pod tym względem mamy sobie niewątpliwie wiele do wyrzucenia, pozostając o wiele odległości wstecz poza Niemcami, którzy powinni być dla nas wzorem, jak dla swego kraju nie umierać, bo tym nam nikt nie zaimponuje, ale pracować się powinno.

(Kazimierz Studentowicz, Imperiotwórcze zdolności Polski, "Polityka" 1939, 7 V, nr 11 (185))

Valid XHTML 1.0 Strict