Wielkie miłosierdzie

Słuchałem ostatnio audycji w Klubie Trójki poświęconej książce Olgi Kubińskiej o publicznych egzekucjach w Anglii w XVI i XVII wieku (podcast do pobrania stąd tym narzędziem).

Efektywność i innowacyjność

Władza ubolewa, gdy widzi produkty pracy obywateli. Produkty wymęczone szeregiem wątpliwych doróbek w kolejnych nadgodzinach. Pracownicy liczą sobie nawzajem godziny w pracy. Każdy liczy każdemu, choć nikt nie powie nikomu, że policzył choć jedną. A tam, to przychodzi późno, a wychodzi przede mną; a tam to ciągle nikogo nie ma, bo na kawę chodzą; mówi jeden drugiemu przez ramię ściszonym głosem.

Invaders must die

Długo szukałem słowa na określenie tego specyficznego stanu, którego doświadcza się w zachodniej części Europy, znalazłem sporo słów, ale żadne nie było trafne. W momencie, gdy G powiedział: Niemcy są nijakie, odkryłem określenie, którego szukałem. Jest to: nijakość. Świat i relacje ludzkie zostały dobrze zaplanowane, wszystko dokładnie zmielone w drobne ziarenka, a pył rożni się wyłącznie ilością.

Arystotelesa człowiek wolny

Z Retoryki Arystotelesa w przekładzie Henryka Podbielskiego (wyróżnienia moje):

Piękne są też czyny, zasługujące na pamięć, i to tym piękniejsze, im bardziej na nią zasługują. I te, które trwają dłużej od naszego życia (i którym towarzyszy sława) oraz te, które są wyjątkowe i których nie dokonał nikt inny prócz nas - są piękniejsze, bo pamięć o nich trwa dłużej. A również te dobra, które nie przynoszą korzyści, ponieważ bardziej odpowiadają człowiekowi wolnemu. Piękne jest również to, co jest indywidualną cechą poszczególnych narodów, i to, co jest symbolem rzeczy przez nie szanowanych. Piękną rzeczą jest np. noszenie długich włosów u Lacedemończyków, ponieważ są symbolem człowieka wolnego; niełatwo byłoby istotnie wykonywać niewolniczą pracę nosząc długie włosy. I podobnie piękną rzeczą jest nie zajmować się żadną pracą fizyczną, bo nie jest cechą człowieka wolnego życie zależne od innych.

(Księga I. Wymowa popisowa)

Portret nieskończenie zwielokrotniony

W 1999 roku Tomasz Beksiński skończył ze sobą. W grudniu tego roku minie piętnaście lat od tamtego zdarzenia. Nic nie pamiętam z tamtego grudnia. Nie mam żadnych wspomnień z tamtego czasu, to paraliżujące pomyśleć, że za kolejne piętnaście lat nie będę miał żadnych wspomnień z dzisiaj, a jedyne co zostanie to to, co teraz piszę, choć i to nie jest pewne.

Valid XHTML 1.0 Strict