Dobra muzyka nie znosi powtórzeń

Dobra muzyka nie znosi powtórzeń

Rozmowa z Elliotem Carterem zamieszczona w dodatku Kultura do Dziennika z 15. maja 2009, strona 10.

Zofia Komedowa o Krzysztofie Komedzie


23. kwietnia minęła 40. rocznica śmierci wybitnego polskiego kompozytora jazzowego Krzysztofa Komedy-Trzcińskiego. 30. kwietnia Gazeta Wyborcza (dodatek Duży Format i Gazeta świąteczna do wydania na 30. kwietnia - 1. maja 2009, strony 2-5) drukuje rozmowę z żoną kompozytora - Zofią Komedową-Trzcińską.

Papierowy papieżyzm

Papierowy papieżyzm

Czy naprawdę przyszły święty powinien uczestniczyć w rankingach popularności? Kilka informacji na temat projektu, o którym mowa w artykule na żółtym tle na tej stronie.

Wycinki pochodzą z Tygodnika Noteckiego z 10. kwietnia 2009. Urywek na żółtym tle ze strony 2. z artykułu Bywalca, z kolei na białym - ze strony dziesiątej.

Co to znaczy być anarchistą portugalskim

Czytając Pessoę i jego Bankiera anarchistę (O Banquiero Anarquista) w tłumaczeniu Stanisława Krastowicza. Wybór fragmentów własny.

- Słyszałem niedawno, że byłeś anarchistą... Czy to prawda?

- Byłem? O, nie tylko byłem, nadal nim jestem. Nie zmieniłem się w tym względzie. Jestem anarchistą. [...] Owszem, to prawda, nie prowadzę takiego życia jak działacze związków zawodowych i faceci od podkładania bomb. [...] Oni uosabiają anarchizm i głupotę, ja natomiast anarchizm i inteligencję. [...] Wywodzę się z ludu, z proletariatu miejskiego. Jak sobie możesz wyobrazić, nie odziedziczyłem niczego dobrego, ani pozycji społecznej, ani żadnych atutów na przyszłość. [...] Jak się tylko dało, czytałem wiele książek, dyskutowałem o różnych sprawach, [...]. Czułem się zbuntowany. Chciałem dociec istoty mojego buntu. Stałem się anarchistą świadomie i z przekonania - i takim jestem do dziś.

Z punktu widzenia sprawiedliwości naturalnej nikt nie rodzi się po to, aby zawrzeć związek małżeński, ani po to, żeby być bogatym albo biednym, nikt także nie rodzi się po to, żeby być katolikiem czy protestantem albo Portugalczykiem czy Anglikiem. Wszystko to wynika z fikcji społecznych, one są tą siłą sprawczą.

Gdyby jednak, w wyniku nagłego zrywu, dokonała się rewolucja społeczna, nie powstałoby społeczeństwo wolne, [...], ale dyktatura tych, którzy pragną ustanowienia społeczeństwa wolnego. [...] I tu pojawia się argument, którym ci głupcy broniący "dyktatury proletariatu" mogliby się posłużyć, gdyby potrafili argumentować, czy choćby myśleć.

Pessoa całe życie przepracował jako księgowy w jednym z lizbońskich banków. Pracę traktował wyłącznie jako sposób zdobywania pieniędzy potrzebnych do (w miarę normalnego) życia. W czasie wolnym po pracy pisał, pisał i pisał. Szukał, szukał, szukał... Żył.

José Saramago w Wyborczej

José Saramago w Wyborczej

Wycinek pochodzi z Gazety Wyborczej z 27. marca 2009, strona 14.

Valid XHTML 1.0 Strict