Spóźnił się: zgodnie z niedostępnym dla prostego ludu harmonogramem, zawsze tak samo, wysoka precyzja, chapeau bas i haute couture. Stoję, stoimy. On leży na dwóch siedzeniach. Leży w wytartej kurtce z jedną ręką pod głową, drugą w spodniach, ale nie w kieszeni. Trzyma, żeby mu nie ukradli. (Chyba) śpi i nieustannie walczy przez sen o pozostałe dwa siedzenia. Walczy on, walczy pasażer obok. On próbuje wedrzeć się swoimi brudnymi białymi butami z bumerangiem, a jego przeciwnik odpowiada kopniakami w kostki i bumerangi, a one wracają i brudzą moje nogawki. Raz. Dwa. Trzy.