Empatia

Zadowolony z siebie nadgryza każde jabłko, i każdą gruszkę, by zjeść cukierka. Resztę zostawić by zgniła. Nieokrzesanie napycha plecak kasztanami by potknąć się i upaść, pozwolić kasztanom uciec. Cel to kierowanie na siebie uwagi każdego za każdym razem i wszędzie, przecież nie wolno dać o sobie zapomnieć. Tępa rozrywka to najlepsza miara czasu, trzeba tę miarę podkreślać, mówi: nie mam czasu na głupoty. Chce władzy, bo władzę mają najbardziej przez niego szanowani, oni mogą z innymi wszystko, wszystko to cel, tych należy uwielbiać, podziwiać, przytakiwać i innych pouczać, że źle, za słabo i zbyt opornie przyklaskują, tak tak, ja ich znam, mówi, wiem, którzy to, mówi. Przecież najważniejsze są pieniądze i interes, interes to jest sens życia, mój interes to jest sens życia każdego, mówi, obcy interes to kres życia, zagrożenie, które należy zlikwidować. Bez interesu pojawia się nonsens, a nonsens jest zaprzeczeniem bycia, muszę kupić, mówi, muszę, przecież nie mogę inaczej, co oni pomyślą. Nie odpuszczę im, oni są inni, mówi, muszą mnie szanować i akceptować, rozumiemy się z Bogiem, mówi. Dzisiaj pozwolono mu być pierwszym w kolejce, z zadowoleniem triumfuje: pojął mechanizmy władzy. Ta kolejka jest jego.

Sposób na cukinię

Tegoroczny nieurodzaj w ogrodzie oszczędził mi cukinię. Trzeba to uczcić. Najlepiej cukinią, w rzeczy samej.

Zobaczyć ławice ludzkie

Zazwyczaj przejście drogi dzielącej scenę Krishny od dużej sceny zabierało mi gdzieś pomiędzy 10 a 15 minut wolnego marszu. W tym roku zajmowało to znacznie więcej. Nie tylko pod tym względem XVII Przystanek Woodstock był inny niż wszystkie poprzednie w Kostrzynie nad Odrą.

Tramwajowy

Wracałem tramwajem z pracy, mdliło mnie od tnącego smrodu fast foodu, którym zażerały się dwie osoby z przodu. Zapach spoconego z tyłu był nawet do zniesienia. Słońce paliło, przypomniałem sobie

Pod ich pyskami leżała czerwona jak grządka maku polnego.

A potem przeczytałem

Raz wyciągnąć nogi i otwiera się przed tobą świat. Jeszcze raz i świat się zamyka. Stąd dotąd pierdnięcie w latarni, i to się nazywa życie. Nie opłaca się nawet nałożyć butów.

Przepis na rozmowę po polsku

Przygotuj listę wszystkich swoich wad - tych, które codziennie wytykasz innym. Znajdź trywialny temat. Mocno uczep się błahostki.

Zacznij od ad personam.

Bez względu na to, co mówi przeciwnik, nie przerywaj wytykać mu niemerytoryczności jego wypowiedzi. Nie ograniczaj się do zmian tematu i łapania za słówka. Skacz po wątkach rozmowy. Przypisuj usilnie przeciwnikowi wszystkie swoje wady. Nie udzielaj jakiejkolwiek rzetelnej odpowiedzi na pytania strony przeciwnej. Nie daj przeciwnikowi satysfakcji udzielenia odpowiedzi, wyśmiewaj go i jego zdanie. Dyskredytuj wiedzę przeciwnika. Udowadniaj przeciwnikowi kłamstwo posługując się świadectwem osób trzecich lub znanych osób. Wyrażaj żal z powodu uniemożliwiania pełnej wypowiedzi. Zawsze przerywaj wypowiedź przeciwnika, nie pozwól mu dokończyć zdania. Zakrzycz przeciwnika, jeżeli masz okazję.

Na koniec, nie zapomnij złożyć soczystego złorzeczenia pod adresem strony przeciwnej (najlepiej przypisz przeciwnikowi swoją największą wadę i życz mu z całego serca jej fatalnych skutków).

Zakończ znudzony i obrażony.

Valid XHTML 1.0 Strict